– 5 –

Powoli ogarniam tę kuwetę. Niestety bunt automatycznego przenoszenia skomplikował nieco temat. Ale powoli, ogarnęłam linki. Właściwie to co najważniejsze. Część już z nowymi adresami, część pozostała bez echa. Brak nowych adresów, brak perspektywy na ciąg dalszy. Każdy potrzebuje swojego czasu i swoje przestrzeni.

Bardzo mnie drażni to, że nie mogę pewnych drobiazgów ustawić sama. Wide – kolory czcionki w menu bocznym. Kilka szablonów i święto. Zawszę mogę zmienić zdjęcie jakie tam wstawiłam, tylko, że to podoba mi się na tyle, że nie mam chęci na szukanie innego. Bo i po co. Gdzie chcę trafić, trafię.

Tymczasem, święta, święta i po świętach. Mój wyczekany, rozpustny placek, bardzo mnie rozczarował. Pomijam bunt biszkoptu, który i za drugim razem nie wyszedł jak powinien, ale do tego, dokooptowanie mi do lodówki, zaraz obok tego cuda, śledzi i sałatki warzywnej… cóż… śledzie z czekoladą nie są mi obce, ale nie koniecznie akurat obecnie mam na nie ochotę. Tymczasem moja pijana śliwka daje cebulą, sałatką i śledziami… Mam szczerą ochotę wypierdzielić ją do śmieci.

Ogólnie te święta to jedna wielka porażka, pomyłka i jedno wielkie nieporozumienie. Oraz obżarstwo poza granice rozsądku.