– 125 –

Mam wrażenie, że obecnie życie pokazuje mi kilka rzeczy i kilka spraw od drugiej strony. Od tej innej. Bardziej chłodnej, bardziej racjonalnej, bardziej zimnej. Pokazuje mi emocje, uczucia, obrazy i przygląda się. Patrzy bezczelnie, jak moje ramiona coraz bardziej się uginają, jak coraz bardziej zbliżają się do siebie. Pokazuje mi to wszystko na chłodno i z takimi detalami, że mam ochotę powiedzieć, po raz kolejny, „Przestań już”. Wyciąga całą gorycz tego na co pozwoliłam aby się stało. Obrazuje, jak bardzo chciałam wielu rzeczy nie widzieć, nie dostrzegać. Nawet wówczas, gdy ze zdziwienia brakowało mi oddechu, pozwalałam żeby się działo, a bezdechów było wiele.

Teraz mówię, teraz widzę, teraz dostałam rolę „z tej drugiej strony”. Skłamałabym, gdybym napisała, że nie wiem, jak postąpić, że nie wiem co zrobić powinnam, co mogę, co chcę. Wszystko to sklarowane jest do bólu. Jedyne co jest inne, a może dokładnie takie samo, to że właściwie mam gdzieś, jaką drogą życie poprowadzi i napisze ten scenariusz, a może bardziej… nie mam siły walczyć z kolejnym scenariuszem, na który mam tylko złudzenie wpływu.

To przyjemne uczucie jest wiedzieć, że komuś na tobie zależy, z drugiej strony, kiedy wiesz, że zwyczajnie nie potrafisz tego oddać, czyż nie jest hipokryzją podejmowanie prób zatrzymania tego zainteresowania?

Gorzkie jest to moje „nie potrafię”. Gdybym mogła zamienić je na „nie chcę”, lub zwyczajne „to nie to”, czy „nie tym razem”. Jak powiedzieć komuś, że zwyczajnie, najprościej na świecie nie potrafię dać tego, co chciałby, że już nie potrafię dać tego nikomu. Kolejną rzeczą, której nie potrafię, to nie potrafię powiedzieć, czy kiedyś, kiedykolwiek się to zmieni.