– 32 –

Ogarłam (słowo ogarnęłam nie oddaje sensu moich działań z ostatnich dni). Tak więc, ogarłam, co do ogarnięcia było. Nagromadziłam zaległości własnych oraz stertę bajzlu, czego bardzo nie lubię. Teraz się muszę odgruzować. Odgruzowanie jest czynnością, która jest upierdliwa i poza moją sferą zainteresowań, więc po prostu staram się do tej konieczności nie dopuszczać. Czasem jednak nie wszystko jest tak jak być powinno i odgruzowanie jest potrzebne.

No więc sobie odgruzowuje. Staram się przypomnieć sobie, w których miejscach porzuciłam własna robotę w połowie drogi do końca. Czego również nie lubię. Jednak, wszystko to ma swoje dobre strony, bo mogę sobie wymyślić jakąś drobną nagrodę za to, że uporałam się z tym, czy owym. Dzisiejszą nagrodą będzie nic nierobienie. Zwyczajnie bez laptośka, wezmę się za prace przyziemne, czyli pranie, sprzątanie, jazda na mopie – czyli tzw. nic nierobienie. Jakiś obiad sobie machnę między czasie… może nawet coś innego niż frytki z piekarnika. Zawsze jeszcze mam jakieś pierogi zmrożone, oraz na pewno sporo szpinaku… z głodu nie zginę, a czasu mieć nieco będę na fantazję kulinarną, to kto wie, co mi do głowy przyjdzie.

Choć też muszę się przespacerować do zielarskiego i nabyć zestaw ziółek, bo mnie od jakiegoś czasu nie jest po drodze z zielarskim sklepem, a potrzebę mam, gdyż zdaje się kwiat bzu czarnego i kilka innych drobiazgów podręcznych, własnego zbierania, mi już wyszła, a zimy jeszcze kawałek i przedwiośnie. Zdecydowanie w nadchodzącym sezonie jak nic kilka słoiczków syropów, czy soków trzeba będzie więcej zrobić. Tylko kiedy na wszystko czas znaleźć. Przy tym braku zimy, to cokolwiek może już zaraz ruszyć do życia, a korci mnie na sok brzozowy i to bardzo.