– 7 –

A. wyczytała w horoskopach na 2018, że czeka nas nieco mniej pracy i nieco więcej ciekawostek niż w minionym 2017. Zdaje się, że jej wyczytane prognozy mają bardzo duże prawdopodobieństwo spełnienia się. Dziś się dowiedziałam, że jest wysoce prawdopodobne, że ubędzie mi nieco obowiązków w pracy… ale żeby nie było fajnie tak do końca, razem z tymi obowiązkami ubędzie mi znacząca kwota w moim budżecie, gdyż były to obowiązki dodatkowe.

Niby wiem, że wszystko co dobre kiedyś się kończy, ale szczerze mówiąc te pieniądze jednak naprawdę mocno ratowały mój budżet. Teraz trzeba będzie zacisnąć pasa i zacisnąć zęby. Zacznie się życie od wypłaty do wypłaty z cichym zaklinaniem losu żeby odpuścił sobie fundowanie wydatków pozaplanowych. Nie żeby teraz było kolorowo, ale jakoś dawało się ogarnąć. Na luksusy nie było, ale wyjście na pizze nie urastało do rangi wyzwania. Teraz zdaje się zacznie tak być. To raczej kiepska prognoza na ten rok. Raczej mało mi się podoba, ale nie ja decyduję, ani nie ja wybieram.

Cóż, skoro decyzja jest niezależna ode mnie, to napinanie się nic nie da. Co ma być to będzie. Większość spraw okołomieszkaniowych mam  ogarniętych. W wakacje kończę w końcu spłacać jeden z kredytów, więc teoretycznie deficyt się o zmniejszy proporcjonalnie o to ile wynosiła rata. Pewnie niestety trzeba będzie porzucić fantazje o nowym aparacie fotograficznym, czy o nowym laptośku, przynajmniej do czasu ogarnięcia nowej rzeczywistości finansowej. Życie będzie toczyć się dalej, dobrze wiedziałam, że to nie na zawsze i właściwie już i trwało dłużej niż pierwotnie było przewidziane.