– 61 –

Wpadłam dzisiaj wczesnym porankiem na krótką wizytę do Arosu. Czasu nie miałam zbyt wiele, potrzeby były mocno określone, ale… jak to z zakupami bywa, okazało się, że zamiast 50 PLNów zostawiłam dwa i trochę raza tyle, i nie byłoby w tym doprawdy nic zdrożnego, gdyby nie to, że wczorajszego wieczoru bardzo podobną kwotę zostawiłam w innym miejscu na inne papierowe cuda, choć tamto akurat się nie liczy, gdyż wczorajsze zakupu pójdą w świat. Zważywszy, że to nawet nie połowa miesiąca jeszcze, zdecydowanie od teraz przesiadam się z powrotem na pliki pdf… zdecydowanie wychodzi mnie to taniej, ale zdaje się, że klucz do oznaczania rośli może być niezastąpionym narzędziem do ogarnięcia tematu pod nazwą „Botanika”. Owszem, mogłam poszukać go w pdf-ie, albo zeskanować, albo skserować… mogłam, ale ktoś kto go wydal też z czegoś musi żyć, a zejście do jego śmiesznego formatu, poniżej B5, to jest okropna upierdliwość w kserowaniu, że nie wspomnę o niemożliwości współpracy bezpośredniej ze skanerem szczelinowym. No i tak to, jeszcze Biochemia do ogarnięcia, ale doprawdy nie bardzo wiem jak do tego jeża się zabrać, ale jak już złapię koniec niteczki to nie popuszczę…