– 65 –

Zaległości obrazkowe sprzed ponad tygodnia. Takie tam sobotnie spacerowanie, z nadłożeniem kilku nieplanowanych kilometrów, bo się nam „Przewodnik” pomylił nieco i nie chciał słuchać o tym, że się pomylił, bo my tu już byłyśmy… mężczyźni 😉 , ale nie ma tego złego co na dobre by jednak nie wyszło i następne obrazki będą niejako efektem tej pomyłki 🙂

Mnie osobiście zupełnie nie przeszkadzało nadrobienie kilku kilometrów. Każdy spacer, nawet nieco przedłużony, jest zbawieniem dla moich odsiedzianych kości. Sam spacer za to odbywała się wzdłuż granicy polsko-słowackiej. Zwiedziliśmy szlak niebieski i czerwony (oczywiście fragmentami) przechodząc przez wzgórze Kamień nad wsią Jaśliska. Czyli rzut beretem za miejscami opisanymi we wpisie 56.

– 56 –

Minione, niedzielne popołudnie. Gdyby zdjęcia mogły przekazywać zapachy, to chciałabym się z Wami podzielić zapachem kwitnącej śliwy tarniny rozgrzanej promieniami wiosennego słońca. Gdybym do tego mogła jeszcze dorzucić dźwięki, to jak nic, podzieliłabym się z wami szumem pszczelich skrzydełek. Tymczasem zostawię kilka obrazków. Choć odrobina tego co towarzyszyło mi minionej niedzieli na Przełęczy Szklarskiej.

Knieć błotna (Kaczeniec)

Rzeżucha polna (łąkowa)

Dzikie pszczoły murarki (najprawdopodobniej) miały tutaj minionego roku swój domek.

Jaśliska, kiedyś drobne miasteczko na szlaku winiarskim, podobno po dziś pod głównym budynkiem miasteczka znajdują się piwnice, w których niegdyś przechowywane było wino transportowane z Węgier (najprawdopodobniej), dziś wieś położona na uboczu, nieco oddalona od głównych dróg komunikacyjnych.

Specjalnie dla Bożeny Wąs i jej sekretarki – Smok Łąkowy … może się odbrazi i napisze choć kilka linijek u siebie.