– 168 –

Dzień, jak co dzień. Nic nadzwyczajnego. Ot tylko kilka dni temu ktoś dokładnie studiował to miejsce zdaje się, windując ilość wejść na stronę (z jednego adresu również zdaje się i to) na wyżyny niebagatelne… czyli w okolice setki. Hm. Taka ilość wejść to nawet przy nowym wpisie. Ba – to nawet nie przy wpisie z mocnymi tagami.

Mniejsza z większym o odwiedziny. Początek maja mamy. Podatki rozliczone już u wszystkich? Warto dobrze przyjrzeć się zmianie terminu, która zmianą terminu jest żadną. Termin się nie zmienia. Nadal dniem właściwym był 30 kwietnia… kwestią jest to, że dla tych, którzy nie zdążą to jeśli się wyrobią do końca maja nie zostaną w stosunku do nich wyciągnięte konsekwencje, ale i to trzeba dobrze się rozpatrzeć, bo nie każdego dotyczy. Jakość kompetencji niektórych biur rachunkowych znajdujących się „na zadupiu” przemilczę. Dość powiedzieć, że zupełnie dobrym jest obowiązkowe ubezpieczenie tych przybytków od odpowiedzialności cywilnej, acz śmiem twierdzić, że wysokość składek może być niewspółmiernie niska do jakości kompetencji (czy też ich braku) części z tych przybytków. Abstrakcją są również zasady unikania podwójnego opodatkowania – w przypadku dochodów uzyskiwanych z więcej niż jednego kraju… czysta abstrakcja, niewielka chęć douczenia, a do tego udawanie, że nie wie się o co chodzi i wciskanie głupot człowiekowi – poezja naciągactwa. Szkoda tylko, że wielki baner głosi „rozliczamy podatki od dochodów z zagranicy” i oczywiście powymieniane różne kraje… tia… baner powinien brzmieć: „wykazujemy dochody z zagranicy w rozliczeniu rocznym podatku dochodowego”. Warto by było jeszcze zapoznać się w jakim przedziale czasu przebiega rok podatkowy w poszczególnych krajach… gdyż nie zawsze rok podatkowy jest tożsamy z rokiem kalendarzowym, jak ma to miejsce w przypadku naszego podatku dochodowego rozliczanego do dnia 30 kwietnia (pomijając choćby np. podatek od dochodów uzyskiwanych z najmu i dzierżawy – który ma inny termin).

Kwestią w tym pewnie jest to, że trzeba by przyznać się do niewiedzy i mieć choćby podstawową chęć do zdobycia nowej wiedzy… zamiast przez tydzień zbywać człowieka byle czym… nie wspomnę o podstawowej znajomości języków obcych (a przynajmniej kilku fraz, występujących na podstawowych dokumentach, których można się nauczyć na pamięć, albo zrobić sobie ściągę), aby wiedzieć co jest czym, czy choćby określić z jakim rodzajem dochodu ma się do czynienia.

Mniejsza z większym. Mamy maj. Majówkę. Jak od lat mokrą. Przynajmniej u mnie. Jednak pierwszy raz od wielu lat, porankiem nie obudził mnie powietrzne smoki. Tak więc dopiero dzisiaj ta cała koronaściema dotarła do mnie z całą świadomością wywracania naszego dotychczasowego życia do góry nogami i takich tam innych. Brakuje mi szumu palników gazowych w balonach przelatujących nad dachem. Brakuje mi wstawania bladym świtem lub wychodzenia z kubkiem kawy i jeszcze w szlafroku przed dom i zadzierania głowy do góry. Tak bardzo do tego przywykłam, że jakoś umknęło mi, że to może się zmienić, że może przestać być… a przecież wszystko ma to do siebie, że kiedyś zwyczajnie przestaje być i już… wszystko ulega zmianą… wszystko ma swój koniec…

– 62 –

Jeszcze kilka balonowych obrazków, tak w ramach rekompensaty za znikające komentarze dla Zmorki oraz aby pamiętała, że Smoki latają na wiosnę.

Wieczór dnia drugie prezentował się następująco… czyli słońco-zachodząco oraz pokazowo – stacjonarnie.

… na takie niebo można patrzeć i patrzeć…

… tak samo, jak można patrzeć, jak balony znikają w ciemności i jak się z niej wyłaniają…

Oraz ostatni poranek… czyli świt blady dnia trzeciego… nie ważne, o której przytuliłeś się do poduszki po wieczornym pokazie dnia poprzedniego, rano trzeba wstać. Dzień pracujący oraz to, że trzeciego poranka najczęściej wybiera się nie starty, a jedną z konkurencji (mniej wysiłku + 15 minut więcej snu), sprawił, że to jak Smoki podrywają się z ziemi do nieba oglądałyśmy z A. same. Tak lubię najbardziej… bez tłumu przepychających się ludzi, którzy robią tylko zamieszanie. Tak, jak to było za tych pierwszy lat… dawno temu.

… noc dopiero odchodziła robiąc miejsce na nowy dzień…

– 59 –

Balony – 01 maja 2018 – dzień, a właściwie poranek, drugi. Pominę sobie więc opowiastki, skoro to już drugi poranek, bo i o czym można myśleć, skoro znowu budzik dzwonił w środku nocy, czyli dobrze przed piątą rano. Czułam, że Smoki drugiego dnia nie będą już tak skore aby fundować mi pobudkę. Atrakcje wyrywania z łóżek należne są również innym mieszkańcom okolicy, nie mam na nie monopolu, choć niewątpliwie czuję się zaszczycona, że to ode mnie zdecydowali się zacząć pobudki.

Odprawa dodatkowa, wiatr okazał się zbyt silny, konieczna aktualizacja miejsca i planów. Zamiana startu wspólnego, na start wolny rozproszony.

Nim słońce wzejdzie na dobre.

… leżę sobie … i co z tego 😉

Czy oby na pewno wszystko się tu zgadza? Ile Smoków jest na prawdę na zdjęciu?

Przypomnę tylko na koniec jeszcze, że „żółtko” na pierwszym planie niesie ze sobą dziewczyńską załogę…