– 101 –

Nie zdawałam sobie do wczoraj sprawy z tego, jak bardzo jestem zmęczona. No jestem. Do tego stopnia, że wczoraj, kiedy B. powiedziała mi, że serial, który jej dałam, bardzo jej się podobał i zostawił niedosyt, i że czekanie na kolejny sezon jest deprymujące, ja nie wiedziałam o jakim serialu ona do mnie mówi. Nic. Czarna pustka w głowie, ani tytułu, ani bohatera choćby jednego, czy przebłysku obrazu, choćby cienia jednej sceny. Jedyne co pamiętałam to, to, że skończył się „za szybko” i u mnie również pozostawił niedosyt, ale o czym był? To jedyny serial, jaki dałam do tej pory B., więc to nie tak, że nie ogarniam kolejności seriali, czy innych założeń w temacie. Co to, to nie. Dopiero dzisiaj rano przypomniałam sobie co to takiego ja jej dałam. O czym, o bohaterach, o tytule, a wczoraj – czarna pustka. Dwanaście godzin później.

Z drugiej strony, zazwyczaj miałam tendencję do tego by przedobrzyć. By stawiać sobie więcej zadań do ogarnięcia niż wynikałoby to z rozsądku. No i gdybym jeszcze nie wiedziała, że jednak potrzebuje czasu na odpoczynek… ale gdzie tam. Jak w ogień w kolejny plan długoterminowy weszłam, choć dobrze wiedziałam, że po poprzedniej fantazji obciążania swojego człowieka, jeszcze się w pełni nie pozbierałam.

Tak więc wrzuciłam do szuflady kilka suplementów, magnez i inne takie tam. Do tego, czas najwyższy, ogarnąć temat posiłków, tego co jem, kiedy i gdzie. Bez paliwa długo i daleko się nie da jechać, a ja właśnie to próbowałam uskuteczniać kolejny raz. No może nie tyle, bez paliwa, co na paliwie zdecydowanie złej jakości, niedostosowanym do trasy.

Do tego ta pogoda mnie rozbija, a raczej rozbijała. Liczę, że powoli teraz wszystko w pogodzie wróci na „swoje miejsce”, a ja dzięki temu zdążę złapać w końcu trochę swojej jesiennej energii. Bo teraz to jest mój najspokojniejszy, najbardziej energetyczny czas w roku. Czas kiedy ładuję swoje akumulatorki na resztę roku, a tu masz, ani śniegu, ani długich zimowych wieczorów, a do przesilenia zimowego z każdym dniem bliżej, a ja nadal na rezerwie jadę.

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

20 myśli na temat “– 101 –”

    1. może nie tyle mrozy, co po prostu grudzień – a grudzień to też kulminacja natężenia obowiązków wszelkich i tak do połowy lutego, ale coś postaram się jakoś napisać gdzieś po drodze

      Polubienie

  1. odczep sie od tego sniego co? snieg to niech se leci w styczniu, a nawet lutym. ja nie mam nie przeciwko, ale koczowanie na lotnisku z nadzieje, ze jednak mnie wywolaja do tablicy (odlotów) to mi kompletnie sie nie usmiecha. No i biale swieta sa totalnie przereklamowane 😉
    Poza tym lacze sie w zmeczeniu. witaminke B sobie pobieram na te okolicznosc. reszte zalatwiaja wegle i stres – adrenalinowe zastrzyki natury. I tylko zal weekendów spedzonych na oraniu nosem podlogi bo na poziomowanie juz nie ma sil lol. No i wegle tez beda reglamentowane za chwile – odpust sie konczy 😉

    Polubienie

    1. ależ w Stolycy, czy na wyspach snieg może nie padać, ja mu nie wróg, 🙂 🙂 ale u nas na prowincji głębokiej, przez niektórych już szumnie nazywanej górami, choć to tylko Beskid Niski jest, śnieg jest nawet całkiem oczekiwany 🙂 🙂 Mamy tu niejaką suszę, a że deszcz to może niekoniecznie, to jednak sporo śniegu by się nam przydało, bo za chwilę już nie tylko okoliczne jeziora zalewowe nam wyschną doszczętnie, a do tego nie daj buk zielony dołączą do tego rzeki? … i to u źródlisk? hę? moje baterie, to ja bym tak sobie przy okazji i mimochodem wówczas naładowała

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s