– 91 –

Mnóstwo rzeczy chodzi mi po głowie. Znaczy się dziki chaos. Plątają się i plątają i każda krzyczy, „Ja!”, „Teraz ja”, „Ja pierwsza”. Doprawdy doba ma tylko 24 godziny i nie chce się bardziej rozciągnąć, a ja potrzebuje tyle różności zrobić.

Tymczasem odkryłam, na zasadzie eureki, że właściwie wielu rzeczy i spraw związanych ze stagnacją w moim życiu, jest moja Matka. Zdaje się, że dla patrzących z boku była to od dawna oczywista oczywistość, jednak ja zrozumiałam to praktycznie rzecz biorąc dopiero dzisiaj.

Ona uwielbia zacieśniać przestrzeń, chomikuje, gromadzi i zbiera, ja potrzebuję przestrzeni. Ściśnięta jestem przytłoczona i jest mi duszno, tak życiowo duszno. Niestety wiele elementów przejęłam po niej, więc też gromadzę. Jest mi źle, ale i tak gromadzę. Teraz jednak mam ochotę wyrzucać. Problem w tym, że nie da się w ten sposób sprzątać kiedy ona jest w pobliżu. Po prostu zaraz jest „a to się jeszcze przyda”, „to jeszcze jest w dobrym stanie”, „to za drogo za śmieci będzie”. Zajęło mi tyle lat, żeby zrozumieć, że jej działanie przyprawia mnie o poczucie klaustrofobii.

Tymczasem mamy stare, sklejkowe, porozkręcane i zawadzające szafy mające po 20 lat stażu w formie rozkręconej, a ile lat służyły zanim zostały rozkręcone, to akurat trudno określić, gdyż część z nich jest zdobyczna na zasadzie, że komuś nie były potrzebne, a jej się jeszcze przydadzą. Właśnie by się na mnie sromotnie obraziła, gdyby czytała te słowa. Usłyszałabym zaraz pouczenie, że powinnam pamiętać, jak było, że nic nie było, i ze na nic nowego jej stać nie było. Doprawdy? Wiem, mamo, że tak myślisz, i że tak to postrzegasz, ale 5 rozkręconych szaf i ze 2 meblościanki upchnięte po kątach, które nikomu do niczego nie służą, raczej świadczą o zbieractwie niż o potrzebie wyższej.

Jest mistrzynią zagracania przestrzeni, zagracania starociami, bez miejsca na coś nowego. Tak samo jest perfekcjonistką w podcinaniu skrzydeł. Nawet jeśli nie mówi w prost, to każdy plan kwituje w deseń „to się nie uda”, „będą długi”, „nie dasz rady”. Po 40 latach życia z „Panem Hrabiom” jest to normalne i zupełnie logiczne podejście wynikające z wieloletnich doświadczeń, ale tylko 1 z naszej czwórki jest nacechowanie niefrasobliwością odziedziczoną po tatusiu, i nie jestem to ja.

Wbrew wszystkiemu, jedyne wsparcie, które raz jeden udało się Panu Hrabiemu, wypłynęło samo z siebie, ale to On choć przez chwilę wierzył, że może się udać moje marzenie, a przynajmniej, że powinnam rozwijać swoją pasję. Przytargał, nie wiem skąd, elektryczną maszynę do pisania. Wielką, ogromną, ciężką i zajmującą prawie całe biurko. Tyle, że następną rzeczą, było skwitowanie Matki Rodzicielki, że nie będzie czytać tego co napiszę, żeby poprawiać moje okropne błędy ortograficzne, bo nie ma czasu… a wystarczyło kupić i przyzwoity słownik ortograficzny…

Więc teraz, kiedy mam tyle różnych myśli, tyle różnych pomysłów, cały czas, zamiast wierzyć, że wszystko może się udać, że mogę je zrealizować, ja cały czas słyszę cerbera w swojej głowie, który ostro karci te wszystkie rozkrzyczane, kolorowe i roztańczone „Ja!”, „Teraz ja”, „Ja pierwsza” widząc je jako coś złego, niedobrego i niemożliwego.

… a ja, nawet jeśli to wszystko wiem, widzę i zaczynam rozumieć, to i tak nadal jeszcze nie potrafię przekuć swojej wiedzy w samoobronę, we wiarę w siebie i w swoją siłę i w swoje możliwości. Nadal nie potrafię się od tego oderwać i uwierzyć, że mogę, że potrafię, że dam radę… bo mam na tyle siły, wiedzy i doświadczenia, że to wszystko jest w zasięgu…

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

28 myśli na temat “– 91 –”

  1. czytam tyle lat….piszesz o sprawach błachych.poważnych……sama siebie niedoceniasz jaka jestes?
    jestes solidna… tzn.ja wiem że to koszty…można powiedzieć deficyt własnej osobowośći….i wiem że to co pisze to bzdury…ale jesteś wyjatkowa,konsekwentna…..nie upadłaś nie poddałaś się…i to paradoksalnie stanowi twoja siłe…jestes silna kobietą choc czasami wydaje ci się że słabą:)takie mam zdanie o ile moge je miec tylko czytając od dekady:)wybacz literówki i błędy:)
    ściskam:)dołgorukij,meszuge

    Polubienie

        1. … a Ty znowu widzisz to czego nie ma, nie traktuje tego co piszesz z przymrużeniem oka, wręcz przeciwnie, cenię sobie Twoje komentarze. 🙂 Jak już kiedyś napisałam, bywasz nad wyraz drażliwy i posiadasz dar nadinterpretacji – pewnie bierze się to z Twojej dużej wrażliwości, jednak utrudnia komunikację. 🙂

          Polubienie

            1. Tak, na prawdę to nie wiem, czy przesadzasz, czy nie. Nie znamy się realnie, więc trudno to tak na prawdę stwierdzić. Natomiast, z mojej strony, wygląda na to, że część z tego co pisze w komentarzach, wyolbrzymiasz lub nadinterpretujesz. Czasem mam wrażenie, że masz mi za złe, że w komentarzach jestem w jakiś sposób inna od Twoich oczekiwań i nie piszę tego czego się po mnie spodziewasz, co ciebie złości.

              Polubienie

            1. Nie tyle nie umiesz, co robisz to odmiennie niż ja 🙂 bodajże się to nazywa mapą znaczeń, czy jakoś podobnie 🙂 , a chodzi o to, że nieco inaczej interpretujemy wzajemne wypowiedzi (różni się to co mamy na myśli od tego co odbiera druga strona). Nie jest to niczym nadzwyczajnym i całkiem często spotykanym zjawiskiem, choć sporo osób nie zdaje sobie z tego sprawy 🙂

              Widzisz, po tylu latach czytania moich wpisów, powinieneś obiektywnie wiedzieć, że się z ludzi nie śmieję, nie bawi mnie to, owszem, bywa, że stosuje przytyki i przygany, tyle, że zazwyczaj wynika to z tego, że ktoś wyczerpał swój przydział mojej cierpliwości. A jednak, mimo to, nie pierwszy raz przypisujesz mi, że się z ciebie śmieję. Owszem, robi tak pewnie z 80% populacji obecnie, bo to łatwe jest i być może pozwala radzić sobie z jakimiś własnymi mankamentami, więc rzutowanie zachowania jest często też po prostu automatyczne.

              Ogólnie jest tak, że nie śmieję się z ludzi, bo nie chciałabym aby ktoś śmiał się ze mnie, a powiedzenie nie rób drugiemu, co tobie nie miłe ma dla mnie bardzo dużo sensu i mądrości i staram się na co dzień o nim pamiętać i stosować.

              Polubienie

            2. demi ja lubie czytac co piszesz i emocjonalnie to traktuje….twoje odpowiedzi są jakie są bo to twoje odpowiedzi….nigdy nie przyszło mi do głowy że jestem nadwrażliwy czy coś podobnego.może moja werbalność w słowach jest taka:)..ja lubie czytać twoje litery i już…..i jestem zachwycony że możemy czasami wymieniać słowa i mysli:)
              pozdrawiam i ściskam

              Polubienie

            3. Czy Ty uważasz, że jeśli ich miał nie będziesz, tych 10 milionów, to mogę nie uznać Ciebie za interesującą osobę? Czy to po prostu takie mało prawdopodobne, że aż bezpieczne określenie tego, żeby nie starać się abyśmy się poznali? 🙂 🙂 🙂

              Polubienie

            4. nie mam milionów…..kiedyś sobie pomyślałem,a co jak będe mial? i wtedy pomyslałem że powierzyłbym tobie:)stąd ten tekst…od taki żart:)
              sciskam

              Polubienie

  2. Fajna propozycja kartki „mogę”. Jako, że uważałam się przez kawał życia za nieporadne biedactwo, trudno mi przychodzi otwarcie sie na siebie jako zaradna, zorganizowaną, pełną planow i marzeń osobę. czekałam aż któs cos wymyśli, da sygnał, któs mnie uratuje itp. Jedynym sposobem na odwrócenie tego wydaje mi się działanie. Zaczęłam świadomie robić pewne rzeczy, inne niz dotychczas. zaczęłam biegać chociaż miałam 40 lat i nigdy nie umiałam tego robić Zaczęłam niesmało podróżować wg własnego pomysłu. Mam wrażenie, że zwykle jest efekt domina, cos zaczynamy robić i pojawiają się inne mozliwości. Skupa się na sobie. Matka chomikuje, ok ty w swoim domu działaj inaczej. rób selekcje. Nie jesteś swoją mamą, a programy jakie msz da się zmienić ale stopniowo. Tak mi się wydaje, że jak trzymamy się ewnych rzeczy tak samo trzymamy się pewnych przekonań. A przecież wszystko stale się zmienia.

    Polubienie

    1. dokładnie, wszystko stale się zmienia, ja zawsze na zmiany jestem otwarta i jestem ich ciekawa – moja matka nie lubi zmian, boi się ich, i ten strach wpoiła całej naszej czwórce. Teraz dostaje szału, bo Młody od poniedziałku idzie do 4 pracy w swoim życiu, a ona przez lat pracy miała zatrudnienie w 5 miejscach… z czego 3 zmiany wynikały z przeprowadzki…

      Polubienie

  3. 🙂 Moi rodzice to chomiki – ale mają wielki dom, i w nim jako tako…ale za to piwnice i strych… ja cie pier.. Mama zmarła rok temu . Ale były awantury przy sprzątaniu jej rzeczy….. Teraz ojciec znosi mi moje buty kiedy uczyłam się chodzić ( za niedługo stuknie mi 50-tka , już bliżej jak dalej) więc wyobraź sobie zawartość strychu i piwnic… Ale ja też łapię się, że gromadzę PRZYDASIE. Ale przynajmniej raz na pół roku łapie się na tym, że widzę moich rodzicieli więc biorę się za sprzątanie. Szafka po szafce, pokój po pokoju. I dzięki temu nie zginęłam przywalona przez graty i inne zgrachy

    Polubienie

    1. 🙂 oj, ja mam właśnie kilka worów z „przydasiami” do wywiezienia… głównie ciuchy, choć zastanawiam się, czy części nie wystawić na sprzedaż w jakimś serwisie, bo są w całkiem niezłym stanie, a nie przewiduję że jeszcze kiedyś się w nie zmieszczę, a jeśli nawet… to chyba mogę nie chcieć… syn raczej nosił ich nie będzie 🙂 …

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s