– 80 –

Numerowe tytuły, które zdawały się być takie przyjazne, niewymagające i oczywiste, zaczynają mnie powoli denerwować. Owszem są przyjazne, gdyż nie trzeba się wysilać, bach kolejny numerek i już jest. Zero stresu. Niewymagające, bo nie trzeba myśleć, wymyślać, zastanawiać się. Oczywiste, bo przyjmując zasadę, że każdy kolejny tytuł jest numerem o 1 większym od bieżącego, mamy praktycznie nieskończony zbiór tytułów do dyspozycji, w myśl, że zawsze istnieje (w tym wymiarze) jakieś „n+1” (czyli jakiś kolejny wyraz tego ciągu).

Proszę Was. Jest środek (prawie) wakacji, a ja bredzę o matematyce. Dla równowagi wcinam drugie pudełeczko borówki amerykańskiej, która była w promocji, a do której mam słabość przeogromną. Mogłabym ją hurtowo. Nie odchodzę od niej tak długo, jak coś jest w  pojemniczku, a puste dno zawsze i nieodmiennie przyprawia mnie o dozę zdziwienia i niejakiej dezaprobaty w stosunku do zaistniałej sytuacji.

Tymczasem dziś zaczynam swój indywidualny rosyjski, i zaczynam się zastanawiać, czy ja przypadkiem nie przedobrzyłam, życząc sobie konwersacji, jakoże nic mnie tak nie deprymuje, jak moja nieudolność mówienia w „innostrannych jazykach”, którą zafundowali mi niegdyś nauczyciele szkolni, na której to przypadłości wyzbycie się sposobem mają być te lekcje. Mogę czytać, mogę pisać (pomijając miękkie znaki, które są abstrakcją, ale pracuję i nad tym), mogę słuchać i oglądać, tylko na litość mówienie to katastrofa. Właśnie mam zamiar się tej katastrofy pozbyć, ze swojego życia, zaczynając od dziś.

Na weekend mam, zależnie od pogody, zaplanowaną wycieczkę lub pieczenie pierwszej tegorocznej szarlotki. Co do urlopu, to na tę chwile nie bardzo widzę go na horyzoncie. Liczę jednak, że mimo wszystko uda mi się go dostrzec. W końcu wakacje są? Co nie? 😉

Reklamy

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

24 myśli na temat “– 80 –”

      1. Ożeż!! To wyluzuj po. I koniecznie na wycieczkę Może Petersburg, Moskwa.. pagawarisz niemnożka. I zamkniesz rozdział. A może poczytasz Aganiok pamiętam z dzieciństwa lub wartościową książkę. Ciekawie człowiek urządza sobie życie.

        Polubienie

        1. znaczy się, nie że tylko rosyjskim sobie ćwiczę komórki od myślenia 🙂 spokojnie, aż tak zafiksowana nie jestem na temacie 🙂 … ale taka chemia, czy kilka innych rzeczy 🙂 wszystko jest wyzwaniem, bo albo nowe, albo po bardzo, bardzo długiej (wieloletniej) przerwie 🙂

          Polubienie

            1. O, gdyby mi kazała sytuacja życiowa nauczyć się fizyki kwantowej, czy chemii, leżymy na łopatkach. Ja bo nie podołam, nie na mój umysł, a fizyka z chemią ze śmiechu, jak można być tak niepojętym.

              Polubienie

            2. kwestia przekonania i samoograniczenia 🙂 można nauczyć się wszystkiego, tyle, że potrzeba na to więcej lub mniej czasu 🙂 i przekonania że można, choć nie w każdej dziedzinie będzie się orłem… nie żeby podobno nie można było (wedle naukowców, predyspozycje do nauki określonych rzeczy to jedno, a drugie, to nasze wewnętrzne przekonania, że coś damy lub nie damy radę zrobić – o wiele mocniejsze od predyspozycji) – choć przecież nie każdy musi być geniuszem ze wszystkiego 🙂 – dla mnie samej obce języki to droga przez mękę istne katusze i tylko rosyjski jest do ogarnięcia, pewnie słowacki i czeski również, ale niemiecki i angielski to już horror, że o francuskim jako o kosmosie szkoda nawet wspominać 😉 🙂

              Polubienie

            3. Podobno tak mają dyslektycy i ci którzy nie są słuchowcami na pierwszym miejscu, tylko wzrokowcami albo kinestetykami (jak ja). A wiara, że podołamy działa cuda. No dobrze nauczyłaby się zanim zemrę i nie byłabym najlepsza, ale to możliwe. Uff dobrze, że nie muszę,

              Polubienie

            4. I tego się trzymać trzeba 🙂 – przecież człowiek sam może decydować co może, co powinien, co chce, a co wypada lub co musi – w końcu po to przecież dostał wolną wolę 🙂 🙂

              i tak, mam całkiem sporą dysleksję (jak na kobietę), która malowniczo podarowałam swojemu synowi, a że u mężczyzn może być ona silniejsza niż u kobiet… to czasy szkoły były dla nas drogą przez piekiełko urowniłowki systemu nauczania, ale to już za nami.

              Polubienie

    1. hm, szukać możliwości lekcji zaczęłam kilka lat temu, może z 5, a może jeszcze więcej – nie pamiętam – to byłoby do sprawdzenia gdyby dawnego bloga w kosmos nie wysłali lub gdyby się nie zbiesił tutejszy serwis i by go zaimportował, a tak to od kiedy o tym myślałam – trudno określić. Dlaczego? Bo mam przesłuch i dysleksję, więc nauka angielskiego jest dla mnie abstrakcją w formie mówionej. Rosyjski… miałam jeszcze w szkole… więc po prostu łatwiej jest zacząć coś co już gdzieś było kiedyś. Nakłamałabym, że to z powodu kultury i innych walorów tego kraju, bo niewiele o nim tak na prawdę wiem. Dodatkową kwestią jest to, że Rosjanie są otwarci na wiele rzeczy i jeśli uda mi się odnaleźć (jak już się podszkolę nieco) książki w dziedzinie mnie interesującej to może być dużo ciekawych rzeczy do przeczytania, które nigdy na polski tłumaczone nie były.

      Polubienie

          1. no…widzisz strach sie pytać w dzisiejszych czasach o takie rzeczy….sama od razu …czy mam coś przeciwko…ech……co jest z ludzmi? ok nie bede pytał
            pozdrawiam

            Polubienie

            1. Przecież napisałam, że nie jestem. Napisałam też kim jestem. Czasem mam wrażenie, że straszny z Ciebie raptus. Tylko po co się tak zapalać i denerwować zaraz?

              Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s