– 73 –

Czas mija nieubłaganie, ale staram się o tym nie myśleć, gdyż jest to deprymujące i dołujące. Uznaję więc, że szkoda czasu na takie dyrdymały i idę dalej do przodu.

Idąc dalej do przodu jestem zła na aurę, bo lipy kwitną w najlepsze, a leje jak by się w ściekło, więc nici z miodu lipowego, nici z domowej suszonej lipy i nici z próby przygotowania lipowego syropu, a wszystko to po tym, jak przez pół jesieni i minionej wiosny chodziłam i oglądałam drzewa w okolicy, aby jakąś lipę w przyjaznym, nieprzyulicznym miejscu zlokalizować. Zlokalizowałam i co zz tego? Mogę sobie na nią popatrzeć co najwyżej, bo kwiatków z niej raczej nazbierać już nie dam rady. Porażka lipowa anno-domini 2018.

Tymczasem dokonałam innego abordażu na swoje przekonania i poglądy, oraz wyłomy w całkiem niemałym zakresie postanowień, a do tego jedynym usprawiedliwieniem jest brak cierpliwości i to, że jak chcesz coś zrobić dobrze – zrób to sam (Tak Dora, to ten dzisiejszy abordaż poranny). Tutaj jednak, w tym stwierdzeniu jest pewien haczyk, niuans taki, gdyż nie chodzi o to, że brak jest osób, które mogły by to, czy tamto zrobić dobrze, czy nawet bardzo dobrze, czy lepiej ode mnie. Są takie osoby, jak najbardziej, tyle, że w moim przypadku, kwestią jest czas, a raczej brak cierpliwości. Po prostu, co raz mocniej tkwi we mnie przekonanie, że co możesz zrobić dziś, zrób wczoraj, bo będziesz miał dwa dni wolnego (czyli i dziś i jutro). Jest to upierdliwe dla otoczenia, i zdaje się wyrastam na zapatrzoną w czubek własnego nosa egocentryczkę, acz nawet jeśli, nieszczególnie mnie to interesuje. Tym co mnie interesuje, nawet zaczyna niepokoić, to jest fobia moja co do uciekającego czasu… fobia, tego wszystkiego czego nie zdążę, a co chciałabym. Problem z moimi fobiami jest tak, że są do opanowania, ale wymaga to sporych nakładów energii, bo wymaga wymyślania coraz to nowych sposobów oszukania swojej fobii przekonania jej, że brak jej jakiegokolwiek znaczenia. Teoretycznie powinna rozwijać się u mnie w takim przypadku pomysłowość i kilka innych cech, jednak, ograniczam się do wypełniania czasu, do granic możliwości. Mniejsza z większym.

Pada deszcz, więc i głupota po głowie chodzi. Słońce zaświeci, to przejdzie i głupota. tymczasem jednak czas zająć się robotą, a później chemią w domeczku.

Reklamy

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

9 myśli na temat “– 73 –”

  1. a Ruda twierdzi, że lipy w tym roku za wcześnie zakwitły
    i że wszystko w tym roku w przyrodzie dzieje się za szybko

    u mnie nie pada, więc możesz na podlasiu sobie coś wybrać
    frotka

    Polubienie

    1. owszem, w tym roku przyroda się śpieszy i do tego sobie nie żałuje, obficie i hojnie owocując, a jest to efektem ubiegłorocznego zimnego maja, kiedy wszystko wymarzło, a teraz rośliny śpieszą się z wydaniem największej możliwej ilości nasion, czyli dzieci, coś jak ludzie w okresach po wojnach i innych kataklizmach… 😉

      Polubienie

  2. Tak to jest z pogodą i plonami. Deszczu nie było, to wszystko schło, i trawa i reneta. Deszcz jest to stratował kwiatostan lipy, miodku, herbatki będzie niedostatek.Słyszałam to wiele razy, jako dziecko. Rodzice martwili się pogodą i żniwami, sianokosami.. Teraz i Demi się martwi.

    Polubienie

    1. Może nie tyle się martwię, co pewne zamiary przetworowe (syrop z kwiatów lipy) znowu muszę odłożyć o rok, na ale może w przyszłym roku się uda, a w tym, starczyłoby aby deszcz przyszedł ze 3 dni później

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s