– 50 –

Zachmurzyło się. Może to i lepiej, gdyż zdecydowanie dziś, po minionym weekendzie, słońce tylko by mnie męczyło.

Dolega mi przetlenienie oraz piekielne zakwasy w udach. Spędziłam na wolnym powietrzu raptem 1,5 dnia, czyli pół soboty i niedzielę, a efekt taki, jakbym tydzień w kamieniołomie pracowała. Owszem, kamieniołom wczoraj zaliczyłam, ale tylko wizualnie i z daleka. Patrzyłam sobie na niego spokojnie ze zboczy sąsiednich wzgórz o ile miałam siłę aby patrzeć na cokolwiek, bo bywało, że nogi przebierały gnane li i wyłącznie siłą woli. Po tej zasiedzianej zimie, moja kondycja nie istnieje. Owszem, było kilka podejść, ale nie popadajmy w dramatyzm, nie były to ani najdłuższe, ani najbardziej strome podejścia. Ledwie przeciętne, a ja bałam się, że mięśnie mi się rozpadną. Zdecydowanie jednak, całkiem miło, zaskoczyły mnie moje płuca, które tym razem nie chciały spierdzielać na Majorkę, jak to bywało drzewiej. Znaczy się, octan miedzi chyba zadziałał. Jest ohydny, ale skoro działa, to chyba go sobie jeszcze jakiś czas będę popijać, a za kilka tygodni zrobię sobie badania tych moich czerwonych donosicielek tlenowych co to mi różne numery lubią wykręcać. Zakwasy w udach to inna bajka, trzeba było się w sobotę nie spinać po drzewach jak małpka, to pewnie nic by mi dziś nie było, gdyż na wczorajszą wycieczkę udałam się już właśnie z po-drzewnymi zakwasami, ale co mi tam, ktoś się musiał zlitować nad tymi biednymi jabłonkami. Jeszcze dwie zostały, ale nimi mam zamiar zająć się w nadchodzącą sobotę.

Zdjęcia owszem będą, ale kiedy, tego nie wiem, bo ogólnie znowu mam problem z czasoprzestrzenią i niedosnem. Tego ostatniego mój człowiek bardzo nie lubi, a dziś mu to akurat dolega. Niestety jednak, w bieżącym tygodniu, rokowania na odsypianie są niewielkie. Gdyż w środę, o 4.35 się do grodu Kraka wybieram publiczną komunikacją. Miałam jechać jutro i nocować, ale jakoś nie mam przekonania. Tiktaś niestety, obawiam się, że mógłby w zakresie sprzęgła, tej wyprawy nie przeżyć. Czas zacząć się rozglądać za innym autem, ale może w maju, albo w czerwcu. W maju komunie są. Też wydatek. No i tak to się kolebie do przodu, od dnia wolnego, do dnia wolnego, których jak na lekarstwo, ale mam zamiar sobie zrobić całotygodniowy długi weekend, więc może uda mi się odpocząć. Na to liczę. W sensie, na odpoczynek wraz z odrabianiem zaległości w zakresie posiadanej wiedzy. Zdaje się, że Warszawka mi w tym pomaga, darując nam dzień wolny 4 maja i nakazując przyjść do pracy w zamian 26 maja. Ogólnie to mam ich gdzieś – urlop to urlop i już. Za takie pieniądze jak tu zarabiam, to akurat te wolne soboty są jednym z nielicznych plusów tej pracy, gdyż zarobki nim na pewno nie są. W soboty to ja i owszem, pracować mogę, jednak za wynagrodzenie, które mi to zrekompensuje, a nie że za bezcen. Tym nie mniej oddalę się właśnie do wykonywania tych czynności, za które mi jednak płacą…

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

21 myśli na temat “– 50 –”

  1. Jak ja lubię Ciebie czytać. A niedosen nie jest fajny. Czuję Demi, żeś Ty zielarka ludowa i wiedza o świecie roślin wielka. Praktyczne podejście jeszcze to tego masz, nie samą wiedzą żyjesz. Podziwiam. To takie „życie w zgodzie”.

    Polubienie

    1. Do zielarki to mi niezmiernie daleko. Co do octanu miedzi to związek typowo chemiczny (ma piękny niebieski odcień po rozpuszczeniu w wodzie) 🙂 kilka kryształków wysępiłam u jednego Pana Doktora w ramach eksperymentu na samej sobie 🙂

      Polubienie

            1. żeby zostać prawdziwą zielarką jestem już za stara, a wiedzy jest zdecydowanie zbyt dużo by ogarnąć to bez poparacia pokoleń przed sobą 🙂 i to kiedy większą część życia ma się już za sobą 🙂

              Polubienie

            2. Tyle to wydaje się mało 🙂 a tak na prawdę to bywa baaardzo dużo 🙂 i roślinki potrafią zaskakiwać i to bardzo, bywa, że coś co było oczywiste i jasne, nagle okazuje się, że już takie oczywiste nie jest, bo ma mnóstwo dodatkowych możliwości

              Polubienie

            3. Ja mam 175 cm i lubię wysokie obcasy

              Tak, zdecydowanie, czapka z daszkiem 🙂 daszek całkiem dobrze chroni oczy od słońca, jeśli ktoś nie przepada za ciemnymi okularami

              Polubienie

            4. O matko podziwiam. Mnie bolą te maleńkie stopy, mam rozmiar 33 i na obcasie mogę tylko jakieś kupić u Ryłki, oni maja ten śmieszny rozmiar. Właśnie te pudrowe szpilki były tam zakupione i założone raz na pół roku. Później obiecuję sobie, że będę zakładała, bo nóżka tak fajnie wygląda i na tym obiecaniu kończy się. Lubię wygodę na nóżkach i tkaniny nie drapiące, czyli milutkie, inne mnie gryzą i choćby były naj… nic z tego

              Polubienie

            5. też nie lubię rzeczy które „gryzą”, ale butów na obcasie mam chyba niewiele mniej niż płaskich i o dziwo, zdecydowanie więcej wysokich butów mam zimowych 🙂

              Polubienie

            6. Rozumiem, nie lubisz. Ciężko, tak o nienaturalnej godzinie dla organizmu. Moim wzorem jest wstawać o 8. Nie martw się pójdziemy na emerytury, to tylko dorobić trzeba będzie na pół etatu, to marzenie spełni się. Dobrej nocy. Odpocznij.

              Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s