– 23 –

No dobrze, czas się przyznać o co chodzi i dlaczego mam ostatnio deficyt czasoprzestrzenny oraz dlaczego jest to stan długoterminowy. Raczej długoterminowy.

No więc poszłam na studia. Tak, ja wiem, że się zarzekałam, że po ostatniej podyplomówce powiedziałam, że jestem zmęczona, mam dość i na nic mi te wszystkie papierki. Ogólnie to racja – właściwie to na nić. No, ale inżyniera nie ma, a czemu nie mogłabym go mieć? No mogłabym. No i taki jest plan, że za 3 lata mieć będę. Pierwsza sesja za mną, do przodu. Sześć przede mną. Czas minie szybko. Z każdym rokiem mija szybciej, więc i tym razem minie szybko. Tak, wiem, że niektórzy w tym wieku to doktorat lub habilitację, ale mnie starczy inżynier… doktorat, trochę kosztowny, a ja mam bank na utrzymaniu. Poza tym, na co mi taki drogi papierek, skoro ścian i tak nie mam zamiaru tapetować?

Trochę te studia to jak z motyką na słońce. Jednak mają szansę powodzenia, bo jakby nie patrzeć, to słońce też lubię. Dlaczego akurat takie porównanie, bo oto, gdyby i ktoś powiedział, że po ponad 20 latach zapałam zainteresowaniem do biologi i chemii, to zrobiłabym wielkie oczy i co najwyżej parsknęłabym śmiechem. Ja i chemia? Doprawdy. Żart jakiś, czy co? Ano nie żart. Tak wyszło. Więc siedzę i zgłębiam tajniki roślinek, bakterii, związków chemicznych oraz anatomii. Wszystko nowe. Ilość nowych pojęć powala, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że ani do biologi, ani do chemii nigdy sympatią nie pałałam, gdyż nigdy nie wiązałam z nimi swojej przyszłości. Nie, że teraz wiążę. Teraz, mam za sobą pewną życiową stabilizację, ugruntowane poglądy i wystarczająco dużo wolnego czasu aby eksperymentować. No i przyznam, że ćwiczenia na laboratoriach bardzo przypadły mi do gustu. Nie spodziewałam się, że odkryję w sobie zwierzę laboratoryjne. Być może gdybym 20 lat temu poznała uroki laboratorium, moje życie zawodowe może potoczyłoby się inną drogą. Uprzedzam, że mam świadomość, że bez względu na rodzaj i charakter pracy, monotonia i rutyna dopada każdego i wszędzie.

Tak więc, w prawdzie mam tydzień ferii, przed rozpoczęciem nowego semestr, ale jednak oddalę się zgłębiać stosunki płciowe roślinek… czekają na mnie mszaki, paprocie i inne takie, i zapamiętanie kiedy, kto i jak się płciowo lub bezpłciowo mnoży i rozrasta, a do tego jeszcze chemia… muszę przerobić na nowo i od początku całą szkołę średnią… zwłaszcza, że chemia to jeszcze przez 1,5 roku ze mną zostaje, choć w różnych postaciach i odmianach własnych.

A dziś… dziś popołudniem do kona jeszcze, należy się, jak psu buda, spacer i pełna miska… zwłaszcza, że na spacer iść nie możemy ze Spidłejerem, gdyż ma obecnie tydzień karencji i domowego aresztu po szczepieniu przeciwko wściekliźnie, a szkoda, wielka szkoda, bo w końcu SPADŁ ŚNIEG, a do tego mam kilka dni kiedy mogę po prostu zwolnić.

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

6 myśli na temat “– 23 –”

    1. ja, jak ja – mój Brat ma alaskana malamuta, ale on akurat nie może z nim chodzić na spacery, więc jak jestem na Włościach, mam czas i chwilę wolną to z nim idę 🙂 on stary już jest – ma 11 lat 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s