– 13 –

No więc mam to moje wyczekane łóżko. No. Mam. Szczerze, to teraz z niecierpliwością będę czekać do lata żeby je odczyścić i odmalować tak jak to powinno wyglądać. Okropnie mnie drażni niedoróbka typu „bo tam i tak nie widać”. I dobrze, ale co z tego, że tam nie widać. Ja wiem że tam jest tak, a nie inaczej. Jednak plus jest jeden i niewątpliwy – w końcu nie śpię na podłodze, ale za to na wysokościach. Na wysokich wysokościach. Miałam obawy, że moje wymierzone 30 cm, które zmieniłam w sumie na 35 cm, że może być mało praktyczne jeśli dorzucić szuflady do kompletu. W każdym razie z maksymalnie 35 cm zrobiło się tak na prawdę nieco więcej, a do tego jeszcze grubość materaca i mam… 60 cm wysokości łoże. Czego nie wzięłam pod uwagę… grubości desek użytych oraz techniki pracy stolarza.  Wielowarstwowej techniki pracy, która dołożyła kilka nadprogramowych centymetrów.

Jak już pogoda będzie sprzyjająca, to jak się dorwę do puszki z farbą, to dopiero zacznie to łóżko wyglądać może nieco lepiej. Pod warunkiem, że nie dorwę się do szlifierki, choć może lepiej nie. Może zostać przy samym malowaniu? Nie mniej jednak, marudzenie marudzeniem, grunt, że łóżko jest. Na wymiar odpowiedni, zmieściło się bez obijania ściany i nie wychodzi poza przewidzianą wnękę, a to już naprawdę duża zaleta, gdyż obawiałam się, że taki stan łóżkowy nigdy nie nastąpi. Nastąpił. Majątku na to nie straciłam, więc mogę napisać, że wartość usługi jest równa jakości usługi. Premia została u mnie w portfelu, a kosmetyczne poprawki naniesione zostaną wiosną. Jedno jest pewne. Jest solidne. Przynajmniej na takie wygląda.

W ramach pocieszenia kupiłam sobie na wyprzedaży buty. Liczę, że będą dobre, bo mam kiepski humor i to nie ze względu na łóżko, a ze względu na całokształt. Ogólnie pogoda niedomaga, bo kto to widział deszcz w styczniu. Tęsknię za śniegiem i za wyprzedażą upatrzonych butów. Wszystkie inne przeceniają, a tych jednych nie, ale ja cierpliwa jestem, a ostatecznie, najwyżej kupię sobie inne, a te, jak przecenią to je tez sobie kupię.

Poza tym, tak na prawdę to jestem cholernie zmęczona i cholernie zniechęcona, gdyż kolejny raz robię robotę głupiego. Robota głupiego polega na robieniu tego samego po kilka razy dlatego, że niektóre głąby nie potrafią nauczyć się liczyć w zakresie do 100. Rozumiem, że 100 to więcej niż 10 , i że palców może brakować, ale do cholery – każdy ma kalkulator w szufladzie i arkusz kalkulacyjny w kompie, a policzyć prostych rzeczy nie umie. Rzygam tym. Co mocniejsi agenci zwiali po prostu na chorobowe… grunt to odpowiedzialność… bo nie, że coś i szczególnie dolega, poza niechęcią do pracy i/lub dodatkowym zajęciem poza umową tutejszą… a przecież szkoda urlopu…

Tak więc dzisiejsza notka jest równie entuzjastyczna jak cyferka, która ją promuje, i dokładnie oddaje mój nastrój, który raczej jest mało przyjazny. Dobrze, że w domu nie czeka na mnie żaden facet, bo przecież, faceci kochają ciepło domowych pieleszy, szeroki uśmiech, poczucie humoru i ogólnie, mocno relaksujący charakter kobiecy, któren to będzie balsamem po ciężkim dniu na ich skołatane życiem nerwy i ciało… bez względu na to jak beznadziejny dzień miałaś sama… masz być ostoją ciepła domowego.

Tak, zdecydowanie, koc, kubek gorącej herbaty i dobry film stanowią zdecydowanie lepszą wizję od tego by być super żoną, podającą z miłym uśmiechem pełnym zębów z reklamy, w seksownym fartuszku, cieplutki obiad i gazetę oraz pilota do TV. Normalnie jakbym widziała amerykańskie plakaty z lat 50 (???) bodajże… osobiście chyba wolę jednak ZSRR i jego hasło „kobiety na traktory”… tam tez sporo udawania było, ale chyba jednak wolę udawać siłę niż pasażerkę ekspresu do wariatkowa z wiecznym uśmiechem na twarzy… (te akapity o kobietach… to taka lekka reperkusja bieżącego wpisu Bachusa)

Reklamy

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

16 myśli na temat “– 13 –”

  1. jednemu udało się przenieść wszystko przez niejaki przypadek.Wachmistrzowi w moich linkach.Bo archiwum mu nie sżło i niee szło.WW koncu olał a na drugi dzień się dowiedzial że….JEST:).Sam niee wiem jakim cudem

    Polubienie

    1. 🙂 spokojnie mu przeszło na normalnych zasadach 🙂 w zależności od archiwum proces może trwać kilka, kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin, ale nie dłużej niż 24 godziny…. a u mnie zawisł permanentnie

      Nie tylko Wachmistrzowi udało się przenieść archiwum, właściwie to prawie wszystkim, którzy się tu wynieśli, to owszem, czasem przy 2 lub 3 probie, ale się jednak udało poprzenosić, a mnie nie 😐 ale może gdybym napisała do obsługi, że wisi i że się zblokowało to może i mnie by się w końcu udało 🙂

      Polubienie

  2. A ponoć przeniesienie archiwum miało być łatwe i przyjemne? Ja się tak nacięłam na pierwszym blogu, ale zapisałam go na dysku i mam… Tylko dla mnie, ale w sumie tylko dla siebie to piszę, a czytacze, no cóż, maja pecha, że wleźli 😛

    Polubienie

    1. u mnie chyba kwestią było to, że jednak jest tam dobrze ponad 2000 wpisów (o ile dobrze pamiętam), a do tego sporo linków do różnych poza blogowych serwerów (zdjęcia, youtube, linki do różnych artykułów) oczywiście też cała przestrzeń dyskowa jaka była dostępna była zajęta, więc… po prostu, raz, że pewnie plik był za wielki (można je dzielić podobno, ale nie zgłębiałam tematu bo brak mi na to czasu) a do tego te linki, żeby tu wstawić z zewnątrz zdjęcie trzeba ciut pokombinować, ale jest to możliwe 🙂 tyle, że prawdopodobnie blokuje wczytanie mojego archiwum. Być może opłacenie szablonu, choćby z podstawowymi funkcjami coś zmieniło, ale w sumie, to może te problemy z archiwum są po to, żeby nie przenosić starych zaszłości do nowego „domu”. Ot – taka czysta karta do zapisania bez balastu przeszłości 🙂 w końcu przez te lata moje życie kilka razy wywinęło potrójnego toulupa (czy jak się to pisze, ale chodzi o karkołomny skok na łyżwach w jeździe figurowej) 😉

      Polubienie

  3. O, jakbym siebie widziała. Tęsknię za mocnym męskim ramieniem, a potem uświadamiam sobie, że to zawsze na moim ramieniu wszyscy się opierali, więc delektuję się ciszą i tym, że nikt się na mnie nie opiera.
    Podoba mi się nowy wygląd Twojego bloga 🙂
    Na dobre wyszło Ci wylezienie z onetowych czeluści 🙂
    Serdeczności zasyłam, Demi :*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s