– 4 –

Tak sobie myślę o co chodzi z tym nierozmawianiem. Właściwie to całkiem proste jest. W tej rodzinie nie można myśleć o przyszłości, nie można marzyć, nie należy snuć planów. Należy być tu i teraz, a przyszłość to i tak wielka niewiadoma, której nie da się planować i w której są człowiekowi przypisane rzeczy i sprawy, na które nie ma wpływu. Skoro nie ma się na nic wpływu, to nie ma sensu gdybać. To jest tok myślenia Matki Rodzicielki. Do tego wszystkiego dochodzi ogólne poczucie bezsensu, ogólnej rezygnacji i zniechęcenia.

W tym domu, w tej rodzinie, po prostu nic nie można i nic się nie da, albo nic nie jest potrzebne lub jest zbędne.

Zajęło mi wiele czasu aby zacząć to dostrzegać. Podobno lepiej później coś dostrzec niż w cale, ale nie jestem pewna, czy to dobre w tym przypadku. Na pewno jest to przygnębiające i sprawia, że czuję się jak Don Kichot walczący z wiatrakami. Moimi olbrzymami są te wszystkie ściągające w dół przyciemności, wpojone wraz z wychowaniem. Te wszystkie „na co ci to”, „po co ci to”, „to nie dla ciebie”. Wszystko to co stopniowo oduczało mnie marzyć, co odzierało mnie z pragnień i pozwalało na wytyczanie tylko krótkoterminowych i bardzo realistycznych planów. Przyziemności. Kiedy pragniesz mało lub nic nie pragniesz, to masz mało albo nie masz nic. Jak można mieć dużo (czegokolwiek) kiedy chce się czegokolwiek mało? No i to „czegokolwiek” – mam cokolwiek i byle co, bo niczego konkretnego nie mogę sobie wyobrazić, a może boję się, a może tak bardzo zostałam zaprogramowana na byle co, że już nie umiem, nie potrafię wyobrazić sobie czegoś konkretnego. Czegoś co ma realny kształt, realne wartości (nie żeby zaraz materialne), czegoś co jest precyzyjne i dokładne… lepiej mieć byle co niż nie mieć nic? Może lepiej nie mieć nic niż zadowalać się byle czym, namiastką, ledwie cieniem czegoś precyzyjnego.

Jeśli nie ma niczego precyzyjnego, to jak można nadać cel życiu? Matka Rodzicielka jest zaprogramowana na przetrwanie, na trwanie, ale to jej program życiowy. Bardzo mocno nam go wpoiła. Zapomniała powiedzieć, że w życiu można coś więcej chcieć. Zapomniała powiedzieć, że można mieć marzenia, że mogą być one wielkie, albo małe, realne, albo oderwane od rzeczywistości… zapomniała powiedzieć, że można je mieć i można dążyć do ich realizacji… może sama nie tego nie wiedziała, a może ta wiedza została przez nią uznana jako zbędna i do niczego nie potrzebna. Przecież każdy z nas ma inną naturę i inne potrzeby. Każdy jest inny, a tak często tę inność próbuje się wepchnąć w takie same, jednakowe schematy, takie same dla wszystkich.

Autor

demirja

Ja, czyli osoba wysiedlona po blisko piętnastu latach z wirtualnego domu... poszukująca nowego miejsca w cyfrowym świecie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s